Manchester City – Kevin De Bruyne

Czas czytania:3 Minut
Strona odwiedzona: 68
Manchester City – Kevin De Bruyne

W przypadku The Citizens nie mogło być innego wyboru. Kevin De Bruyne przez większość ekspertów uważany jest za najlepszego zawodnika nie tylko swojego zespołu, ale i całej ligi.

Ekipa Pepa Guardioli, w porównaniu do dwóch poprzednich kampanii, obniżyła loty, za to Belg wspiął się na jeszcze wyższy poziom. Kibice oglądający go regularnie nie mogą wyjść z podziwu jego talentu.


Belg przywdziewa błękitną koszulkę już od pięciu sezonów. Przez ten czas zdążył udowodnić nam, że jest piłkarzem nietuzinkowym. De Bruyne zawsze, wyłączając ubiegłą kampanię, którą spędził głównie na leczenie urazu, prezentował się na boisku imponująco. Spójrzmy choćby na liczbę asyst: 9, 19, 16, 19 (po 28 kolejkach). W tej statystyce Belg zawsze dystansował konkurencję. Jeśli chodzi o strzelanie bramek, De Bruyne również wypada nie najgorzej: 7, 6, 8, 8. Jak na środkowego, bądź ofensywnego pomocnika (ze względu na swobodę działań ciężko przypisać go do jednej pozycji na boisku) Belg bardzo często uczestniczy w procesie końcowym ataków.


No właśnie, z tą pozycją De Bruyne’a sprawa wygląda na bardziej złożoną niż byśmy myśleli. Po pierwsze, jak już wspomniałem, Belg ma dużą swobodę. Grając – powiedzmy – jako jeden z dwójki ofensywnych pomocników w systemie 1-4-3-3 (jego najczęstsza pozycja) Kevin nie trzyma się kurczowo jednego miejsca, nie operuje wyłącznie w wyznaczonych strefach. Raz cofa się głęboko i rozpoczyna budowę akcji, kiedy indziej zwiewa go pod samą linię boczną, a jeszcze innym razem ustawia się w linii z obrońcami przeciwnika i stamtąd oczekuje podania na wolne pole.

Tym samym sprawia, że jest zawodnikiem bardzo mobilnym i trudnym do upilnowania. Drugą kwestią jest słynna rotacja Guardioli. W tym sezonie, w wyniku pewnych problemów i gorszych rezultatów, Katalończyk często szuka nowych rozwiązań. Próbuje znaleźć odpowiedni, zastępczy wariant dla tego „klasycznego”. W wyniku przeróżnych pomysłów taktycznych Pepa, De Bruyne grał jako samotna, centralna „dziesiątka”, „rotacyjna fałszywa dziewiątka”, czy głęboko cofnięty rozgrywający.


Powyższy akapit świadczy o sporej wszechstronności Belga. Mimo, że charakterystyką najbardziej pasuje na pozycję numer „dziesięć”, tak, kiedy trzeba, potrafi spełnić również inne, powierzone mu zadania. Guardiola lubi eksperymentować, a z tak uniwersalnym zawodnikiem wachlarz możliwości na boisku tylko się poszerza.

W zależności od taktyki szkoleniowiec The Citizens może umiejscowić De Bruyne’a na boisku tak, aby uzupełniał się z resztą zawodników. Duże grono osób twierdzi, że Belg jest najbardziej efektywny w roli ofensywnego pomocnika, jednak jeśli przypomnimy sobie choćby spotkanie z Realem Madryt w Lidze Mistrzów, kiedy De Bruyne zagrał znakomite spotkanie jako jedna z fałszywych „dziewiątek” w systemie 1-4-4-2, to zaczynamy dostrzegać, że wszystko zależy od przeciwnika i doboru taktyki. Inne ustawienie Belga, zwłaszcza w tych ważnych meczach, może pełnić rolę zaskoczenia przeciwnika.


Asysty, podania prostopadłe, kluczowe podania, zagrania w pole karne, kontakty z piłką w tercji ataku, akcje prowadzące do sytuacji bramkowej. To wszystko są statystyki, w których De Bruyne prowadzi w całej lidze. Sporo się tego nazbierało. Jednak nieprzypadkowo Belg jest uważany za najlepszego piłkarza Premier League tego sezonu. Liczby, które wykręca same nasuwają pytanie: czy on przypadkiem nie jest ulepiony z innej gliny? Kiedy jest w formie, nie ma niego mocnych. Nie ma zespołu, który byłby w stanie go zatrzymać.


Sięgając pamięcią wstecz, spokojnie jesteśmy w stanie wymienić występy De Bruyne’a, po których zbieraliśmy szczęki z podłogi. Mi na myśl przychodzi wrześniowy mecz z Watfordem (8:0), czy grudniowe starcia z Arsenalem (3:0) i Leicester City (3:1). Belg był wówczas nie do zatrzymania. Był głównym motorem napędowym zespołu, kreatorem i rozgrywającym. Otrzymywał piłkę i jak gdyby nigdy nic, nie przejmując się otaczającymi go przeciwnikami, pędził na bramkę. Momentami mecz zamieniał się w „one man show”.


Jak kluczową rolę pełni De Bruyne w układance Pepa Guardioli niech świadczy fakt, że 3 razy zaczynał on mecz z ławki rezerwowych i wszystkie te mecze The Citizens przegrali. Ciężko teraz uwierzyć, że w zeszłym sezonie, praktycznie nie korzystając z usług Belga, zdobyli tytuł z tak zawrotną liczbą punktów. De Bruyne ma wszystko: znakomitą wizję gry, drybling, strzał z dystansu.

Ponadto nie ucieka od pracy w defensywie. Mecz bez magicznego zagrania jest dla niego meczem straconym. Moim zdaniem nie ma opcji, aby ktoś zgarnął mu sprzed nosa tytuł gracza roku w Premier League. Mimo fantastycznego sezonu Liverpoolu, nie ma w lidze postaci, która aż tak wznosiłaby się ponad resztę. Po prostu obecnie nikt z piłkarzy Premier League nie siedzi przy jednym stole z Kevinem De Bruyne.

Wpis pochodzi z Facebooka,a dokładnie ze strony Mistrzowie Polski!

Zachęcam do polubienia ich profilu!

Przeczytaj więcej artykułów na Sportowa-Polska.PL

Wpis dodał

JeFiX

administrator
3 1
Happy
Happy
100 %
Sad
Sad
0 %
Excited
Excited
0 %
Sleppy
Sleppy
0 %
Angry
Angry
0 %
Surprise
Surprise
0 %

Average Rating

5 Star
0%
4 Star
0%
3 Star
0%
2 Star
0%
1 Star
0%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *