Arka Gdynia – Rafał Siemaszko

Czas czytania:2 Minut
Strona odwiedzona: 107
Arka Gdynia – Rafał Siemaszko

Rafał Siemaszko i przekręt na Ruchu

Każdy z nas kiedyś tam grał w domino i wie, z czym się wiąże jego efekt. Mała kostka, teoretycznie nic nieznacząca powoduje powolną lawinę zdarzeń.

Chyba tego nie spodziewał się zarówno Ruch Chorzów, jak i Rafał Siemaszko.

Wczoraj bowiem minęła trzecia rocznica meczu, który został zapamiętany nie ze strzału a gola wrzuconego ręką – i tak dalej mówimy tu o meczu piłki nożnej, a nie ręcznej jakby ktoś się pogubił.


27 maja 2017 roku. Arka Gdynia podejmuje u siebie chorzowski Ruch. Oba kluby są zagrożone spadkiem (oprócz nich również Górnik Łęczna). Klub z Łęcznej miał 21, o jedno oczko mniej Arka a Ruch 17.

Przedostatnia kolejka, ścisk w tabeli, wszystko to powodowało, że mimo iż poziom umówmy się, za wysoki nie był, tak oba zespoły przyciągnęły sporą rzeszę kibiców na stadion i przed telewizorami. Spotkanie sędziował Tomasz Musiał jeden z tych bardziej poważanych sędziów. Nic nie przepowiadało tego, co miało się zdarzyć w Gdyni.


Ruch bowiem już w piątej minucie strzelił bramkę. Arka stąpała po bardzo cienkim lodzie, co dało się odczuć po atmosferze na trybunach. Powiedzieć jednak, że „Niebiescy” byli zespołem lepszym to trochę za dużo. Owszem mieli swoje sytuacje, lecz nie było to nic odstającego poziomem od rywala.

W końcu w 25 minucie meczu dośrodkowanie do Siemaszki, który…ręką pakuje piłkę do siatki. Kompletna euforia na stadionie.

Siemaszko całujący rękę podbiega cieszyć się z piłkarzami. Na nic protesty zawodników Ruchu. Sędzia po konsultacji z asystentami pewnie uznaje tego gola i wskazuje na środek boiska. Wynik już się nie zmienił. Arka grała zachowawczo, gdyż miała już swój wynik.

A Ruch? Chyba im bliżej do końca, tym bardziej był już pogodzony ze swoim losem. Ostatni gwizdek zakończył nadzieję Ruchu na utrzymanie w Ekstraklasie.

Siemaszko zapytany o tego gola przyznał z rozbrajającą szczerością: „Jest mi trochę wstyd, ale Thierry Henry też kiedyś strzelił gola ręką. Wszyscy mu to zapomnieli i myślę, że mi też zapomną”.


Kibice Chorzowa mówią o morderstwie futbolu albo wprost oskarżają o korupcję, czego dodatkowym dowodem ma być następna kolejka, gdy starcie Arka – Zagłębie Lubin umówmy się „odbyło się” i tylko tyle. Żadnej woli walki.


Górnik Łęczna dzięki temu wszystkiemu również pożegnał się z ligą.


Jednak chyba nikt nie podejrzewał, że to skończy się aż tak. Górnik Łęczna walczy o awans do 1 ligi. Arka Gdynia gra dalej w Ekstraklasie, choć drży o swój byt.

Obecnie znajduje się w strefie spadkowej, a sytuacja w klubie po rządach Midaków jest naprawdę napięta.


Najgorzej jednak jest zdecydowanie w Chorzowie. Trzy spadki z rzędu, fatalna sytuacja finansowa. Przed startem tego sezonu pracownicy klubu zorganizowali protest.

W „Prawdzie Futbolu” jedna z pracownic klubu mówiła wprost „Tuż przed startem ligi nie mamy niczego, ochrony stadionu, napojów, piłkarze nawet nie mają w czym grać”.

Teraz w III lidze walczą o odbudowanie zespołu, spłacając długi. Starają się wyjść na prostą, lecz kolorowo nie jest a udawanie, że w ciągu kilku lat na pstryk się wróci do Ekstraklasy, to jest po prostu zakłamywanie rzeczywistości.

Rzecz jasna spadek Ruchu to długofalowy proces spowodowany fatalnym wręcz zarządzaniem, ale trzeba powiedzieć jasno. Sportowe oszustwo, a nie te w gabinetach czy Excelu boli najbardziej.


Każdy czy to w Chorzowie, czy też i w Łęcznej zadaje sobie czasem pytanie: Co by było, gdyby ta bramka nie została uznana?

Wpis pochodzi z Facebooka,a dokładnie ze strony Mistrzowie Polski!

Zachęcam do polubienia ich profilu! Naprawdę super teksty!

Przeczytaj więcej artykułów na Sportowa-Polska.PL

Wpis dodał

JeFiX

administrator
1 0
Happy
Happy
100 %
Sad
Sad
0 %
Excited
Excited
0 %
Sleppy
Sleppy
0 %
Angry
Angry
0 %
Surprise
Surprise
0 %

Average Rating

5 Star
0%
4 Star
0%
3 Star
0%
2 Star
0%
1 Star
0%

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *